W szwedzkim kurorcie narciarskim powstał ski-thru – punkt gastronomiczny, do którego podjeżdżasz… na nartach.
Bez zdejmowania butów, bez kolejek w środku, bez przerywania dnia na stoku.
Dla wielu osób to brzmi jak innowacja.
Dla marketera – to raczej bardzo dobre przypomnienie.

Ten koncept działa od lat
Ski-thru to nie nowość.
Pierwszy McSki został otwarty już w 1996 roku i działa wyłącznie w sezonie narciarskim. Gdy znika śnieg, restauracja po prostu się zamyka.
Bez rebrandingu.
Bez „pivotu”.
Bez udawania, że jest czymś innym.
I właśnie dlatego to działa.
Kontekst zamiast fajerwerków
Z perspektywy strategii marketingowej ten przykład pokazuje coś bardzo ważnego:
dobra obecność marki często polega na prostym dopasowaniu do kontekstu, a nie na wymyślaniu przełomowych innowacji.
Marka:
- jest tam, gdzie są jej użytkownicy,
- działa wtedy, kiedy ma to sens,
- rozwiązuje realny problem w danym momencie.
Narciarze nie chcą schodzić ze stoku.
Nie chcą przebierać się, szukać restauracji, tracić czasu.
Ski-thru wpisuje się idealnie w ich flow.
To lekcja dla marek – i dla marketerów
W pracy nad strategiami marketingowymi, szkoleniami czy konsultacjami bardzo często widzę to samo:
firmy chcą „czegoś nowego”, zamiast zapytać:
- gdzie naprawdę jest mój klient?
- w jakim kontekście korzysta z mojej usługi?
- co mogę uprościć, zamiast komplikować?
Ski-thru nie jest rewolucją.
To świetne użycie starego pomysłu w miejscu, gdzie ma on sens.
Marketing nie zawsze polega na odkrywaniu Ameryki
Czasem najlepsza strategia to:
- wyciągnięcie sprawdzonego konceptu,
- dopasowanie go do realnych zachowań użytkowników,
- i… danie mu działać tylko wtedy, gdy jest potrzebny.
To dokładnie ten typ myślenia, który omawiam podczas szkoleń marketingowych, konsultacji strategicznych i pracy nad długofalowymi strategiami marek.
Bo skuteczny marketing bardzo często nie polega na „wow”,
tylko na zrozumieniu kontekstu.


Dodaj komentarz